

| "Warhammer 40000: Dawn of War" | |
Dawn of War to przeniesienie gry bitewnej Warhammer: 40,000 na PC pod postacią RTS-a. Kilka prób przeniesienia uniwersum 40K na komputery już było, z mniejszym lub większym skutkiem - dość tego, że nikt już o nich nie pamięta bo zostały wydane dawno i były raczej mało porywające. Zaopatrzyłem się w dodatek do podstawki: Dawn of War: Dark Crusade i rozpocząłem grę. A już samo to że chce mi się o niej coś napisać może świadczyć o tym, że jest dobra. Ale zacznijmy od początku. Póki co zostały wydane 3 części: podstawka i dwa dodatki: Dark Crusade i Winter Assault. W przygotowaniu jest dodatek wprowadzający Mrocznych Eldarów. Podstawka zawierała tylko jedną grywalną rasę, WA dodawał kampanię dla Imperial Guard, natomiast DC oferuje aż 7 grywalnych i co ważne zróżnicowanych nacji. Polecam więc zaopatrzyć się od razu w tą część. Nie będę rozpisywał się nad każdą z nacji (można znaleźć informację choćby na Wiki), opiszę tylko pokrótce każdą z nich. Space Marines - modyfikowani biologicznie i mający dostęp do potężnych technologi nadludzie. Podzieleni na kilkanaście (dziesiąt?) zakonów. Jest ich stosunkowo mało (nigdy nie używałem do ofensywy więcej niż dwóch upgrade'owanych oddziałów), ale odpowiednio "okopani" i z paroma czołgami (główna atrakcja) potrafią nieźle namieszać. Moi ulubieńcy. Imperial Guard - najbardziej przypominający dzisiejsze armie. Miliardy poborowych służących Imperatorowi, w naprawdę totalitarnym państwie. Słabi, stawiają na ilość i starają się przygnieść wroga liczbą jednostek. Smaczkiem są tu oficerowie wzorowani na tych radzieckich, którzy strzelają w plecy uciekającym żołnierzom. Necrons - nieumarli? Roboty? Terminatorzy? Przeleżeli w podziemnych kryptach 60 milionów lat i zachciało im się niszczyć wszelkie życie. Pancerze tych robotów mają zdolność regeneracji, dlatego trzeba ich systematycznie wykańczać. W grze bitewnej chyba najbardziej "roz***ana" nacja (prawie nie do zniszczenia), tutaj również prezentują potężną siłę. Tau - najbardziej rozwinięta technologicznie rasa. Właściwie to sojusz dwóch ras: Tau - fizycznie słabi, ale chronieni pancerzami i mający dostęp do technologi oraz prymitywni Krootowie - jednostki specjalizujące sie w walce wręcz i oferujący potężne bestie. Oprócz mobilności Tau nie mają chyba słabych punktów. Tacy starcraftowi Protosi. Orcs - najbardziej zabawna rasa. Silne pół główki, nieźli w ataku ale słabi w obronie. Podobnie jak Imperium stawiają raczej na ilość. Mają jednak ciężkie pojazdy i jednostki. Gra się nimi bardzo przyjemnie. Chaos space Marines - odszczepieńcy Space Marines, słudzy chaosu. Dominuje brutalna siła - jak najszybciej dążą do zwarcia, bez zbędnej finezji. Mają niewielkie pole do popisu jeśli chodzi o ciężkie pojazdy, ale ta nacja zna się na szatańskich sztuczkach i potrafi przyzywać na pole walki potężne demony. Już jeden wezwany na sam środek pola walki potrafi sprawić niezłe zamieszanie. Eldars - Eldarowie to pedalskie elfy. Słabi fizycznie ale diabelnie szybcy i rozwinięci technologicznie. Na polu walki pomagają sobie teleportacją, dlatego mogą zaatakować szybko i niespodziewanie. Niebezpieczni w zwarciu. Przejdźmy do samej gry. To typowy RTS, z nieoszałamiającą ale nadal trzymającą poziom grafiką 3D z możliwością pełnej kontroli kamery - przybliżanie, oddalanie, obracanie itd. To co odróżnia DoW od innych RTS-ów to brak surowców. Zależy nam jedynie na energii pochodzącej z elektrowni oraz punktach strategicznych rozmieszczonych na całej mapie, które dostarczają nam punktów umożliwiających rozwój jednostek. Z założenia więc gra jest nastawiona raczej na walkę niż rozbudowę, prawda jest jednak taka że bez porządnego zaplecza nie powalczymy długo. Bój toczy sie więc o przejęcie i utrzymanie kontroli na jak największą liczbą owych punktów strategicznych. Kolejnym smaczkiem są bohaterowie - podczas kampanii ciągle rozwijający się i zdobywający umiejętności oraz artefakty. Gra oferuje kampanie i tryb pojedynków, czyli pełen standard. Podczas kampanii oprócz walki dochodzi nam trochę (niewiele) elementów taktycznych, czyli mapa świata i gospodarowanie swoimi prowincjami, co jest ograniczone do minimum - i dobrze zresztą. Jaka jest największa zaleta gry? Cholera - grywalność! Nie można sie od niej oderwać, a nie chcę nawet myśleć co dzieje się w trybie multiplayer. Z tego co wyczytałem w necie Dawn of War jest główna grą multi THQ, wydawcy gry - i wcale mnie to nie dziwi. Są przerywniki filmowe, jest lektor, jest... fabuła. Gra ma niesamowity klimat, trzeba się tylko wczuć w to uniwersum. Minusy - póki co zauważyłem jedynie dziwne zastoje jednostek w niektórych przypadkach. Komendy trzeba powtarzać po kilka razy, czasem ciężkie maszyny nie mogą znaleźć sobie drogi pomiędzy piechurami, co w polu walki jest denerwujące. Acha, jest też atrakcja dla miłośników figurkowego młotka - bo to głównie oni napędzili sukces gry - army painter. Można sobie dowolnie pomalować jednostki jak również sprawdzić jakie barwy noszą np. poszczególne zakony Space Marines. Gra nie ma wybujałych wymaganiach sprzętowych, dlatego gorąco ją wszystkim polecam. Autor: Piotr Chyba Wróć | |
